Piotr Drzewiecki na Planecie Lippy & Messy

 

 

Pośród autorów, którzy zaprzyjaźnili się z Lippy i Messy, jest dr Piotr Drzewiecki – dziennikarz, naukowiec i ekspert w dziedzinie edukacji medialnej. Doktor Drzewiecki wykłada w Instytucie Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, prowadzi własne projekty badawcze oraz uczestniczy w różnych inicjatywach społecznych związanych z mediami, samorządem terytorialnym, kulturą regionalną i rozwojem przedsiębiorczości.

Zamieszczone poniżej wypowiedzi dr Piotra Drzewieckiego na temat zasad, które powinny towarzyszyć zabawom i nauce dzieci przy pomocy komputera, z pewnością pomogą użytkownikom naszego portalu rozstrzygnąć ważne dla rodziców dylematy.

 

  1. Dziecko przed ekranem - określ reguły gry!
  2. Dziecko przed ekranem - dawaj dobry przykład!
  3. Nie używaj ekranu jako „opiekunki” do dziecka!
  4. Dziecko przed ekranem - bądź przewodnikiem!
  5. Dziecko przed ekranem - ucz krytycyzmu!
  6. Dziecko przed ekranem - dokonuj selekcji!
  7. Ekran nie powinien uczestniczyć w posiłkach!

 

 

Dziecko przed ekranem - określ reguły gry! 


Nawet dobre programy mogą mieć niepożądany wpływ na dzieci, gdy zbyt długo siedzą one przed ekranem – kontroluj więc czas i ilość oglądanych programów. Młodszym dzieciom sam przyznaj, a ze starszymi ustal wspólnie, przydział czasu przeznaczonego na telewizję, a następnie sporządź bony. Po obejrzeniu pozycji każdorazowo odliczaj odpowiednią ilość czasu z ustalonej puli, i tak dalej aż do wyczerpania limitu. Zasadę można złamać tylko w wyjątkowych wypadkach, np. gdy dziecko jest chore lub w telewizji jest coś wartościowego. Dziecko musi jednak wiedzieć, że jest to wyjątek.

Relaks przed ekranem jest właściwy po powrocie ze szkoły czy odrobieniu zadań domowych. Godzinka telewizji – o ile to możliwe, w czyimś towarzystwie – to zasłużona chwila wytchnienia po trudach szkolnych. Należy wykluczyć oglądanie telewizji wcześnie rano, przed udaniem się do szkoły, czy też późnym wieczorem, tuż przed snem.

Rano, przed pójściem do szkoły, telewizja jest złym wyposażeniem na drogę, bo dezorientuje maluchy w chwili, gdy z trudem wchodzą w rytm dnia. Z braku czasu na przyswojenie treści magazynują je ostatecznie bez żadnego krytycznego osądu. To samo wieczorem. Gdy dziecko do późnych godzin ogląda telewizyjną sieczkę, wchłania treści przerastające często możliwości recepcyjne jego systemu nerwowego, narażając się na ryzyko trudnej do opanowania nadpobudliwości. Nazajutrz ma być oczywiście grzeczne, spokojne, skoncentrowane na lekcjach, mieć chłonny umysł i być zdolne do trudnych analiz matematycznych. Znacznie lepiej przeczytać dziecku przed snem kilka stron książki lub przywołać epizod z czasów „kiedy mama i tata byli mali”. To wychowawczy zabieg i na dodatek skuteczny dla podtrzymania ciągłości pokoleń.

powrót na górę

 

Dziecko przed ekranem - dawaj dobry przykład! 

 

Przy wprowadzaniu różnych zasad wobec dzieci najlepiej będzie wpierw zastosować je do siebie. Stań się więc wzorem rozsądnego korzystania z telewizji. Z wyjątkiem ulubionych programów, odłóż oglądanie na czas, kiedy maluchy już smacznie śpią. Pamiętaj, że wszystkie dzieci na świecie mają dwie cechy wspólne: zamykają uszy na rady, a otwierają oczy na przykład.

W tym kontekście bardzo wymowny jest list skierowany do redakcji jednego z czasopism młodzieżowych: „Niczego mi nie wolno – pisze Teddy – a szczególnie oglądać telewizji. Moi rodzice prawie na każdy temat mają inne zdanie, w tym jednak są niewiarygodnie zgodni. Telewizja to tylko złodziej czasu – to ulubione zdanie mojego taty, który oczywiście każdego dnia tkwi dobrych parę godzin przed ekranem. (…) Dlaczego dorośli są tacy niekonsekwentni? Zabraniają mi tego, co sami ciągle robią. Moi koledzy nie mają takiego problemu. Nikt się nie wtrąca, co i ile oglądają, nikt się nie interesuje, czym się akurat zajmują. Czy są jakieś rady, żeby rodzice tak bardzo mnie nie pilnowali?” (Listy do psychologa, „Victor Gimnazjalista” 24 paździenika 2001, nr 16, s. 11).

Na uwagę zasługuje też odpowiedź psychologa: „Rzeczywiście, Twoi koledzy mają boskie życie. Nikt się nimi nie zajmuje i mogą bezkarnie ogłuszać się komputerowo-telewizyjną sieczką. Teddy, chyba nie chcesz mnie nabrać, że zależy Ci, żeby się Tobą zajmowali. Nie dziwi mnie, że wściekasz się na ojca – telemaniaka. A wiesz, dlaczego ona tak zdecydował? Bo nie chce, żebyś popełnił jego błędy. Na pewno w głębi duszy uważa, że gdyby się więcej uczył, może byłoby mu w życiu łatwiej. I tego właśnie chce dla Ciebie. Żebyś się uczył, był wykształcony i dobrze zarabiał. Wierz mi, że to nie wredna rodzicielska złośliwość, tylko ludzka troska o własne dziecko” (tamże).

powrót na górę

 

Nie używaj ekranu jako „opiekunki” do dziecka! 

 

Najmłodsi nie powinni przed ekranem być sami. A jakże często włącza się dziecku „elektroniczną niańkę”, by mieć je z głowy. Dla wielu rodziców posadzenie dziecka przed odbiornikiem jest wyrazem odpowiedzialności, bo przecież w tym czasie nie wychodzi ono na ulicę i nie przebywa w niewłaściwym towarzystwie. Jednak nie stać ich już na to, by zrozumieć, że „towarzystwo” z ekranu wcale nie musi być lepsze od tego z ulicy. W efekcie wyrzekają się oni roli najważniejszych wychowawców własnych dzieci.

Telewizor nie powinien trafić do sypialni dziecięcej. Nawet gdyby dziecko było absolutnie posłuszne, to znaczy przestrzegałoby powziętych z rodzicami ustaleń co do telewizji, pokusa jest zbyt silna, by powstrzymało się od niekontrolowanego włączania odbiornika. Dziecko pozostawione sam na sam ze szklanym ekranem narażone jest na atak obrazu bez możliwości obrony. Zarezerwuj więc dziecięcy pokój tylko i wyłącznie do zabawy, odrabiania lekcji i spotkań z przyjaciółmi.

powrót na górę

 


Dziecko przed ekranem - bądź przewodnikiem! 

 

Dziecko jest jak obcokrajowiec, nie rozumie języka, nie zna kierunku ulic oraz praw i obyczajów tubylców, a gdy jest mu trudno, szuka pomocy. Rzeczywistość telewizyjna jawi się dziecku jako pełna sprzeczności, pluralizmu idei i zachowań, czasem bez jakiejkolwiek hierarchii wartości. Taki świat sam w sobie nie może być dobrym instrumentem socjalizacji, dlatego musisz towarzyszyć dziecku, by nie pozostało bez przewodnika w tej dżungli. Niech zatem dziecko ogląda telewizję wraz z rodzicami lub starszym rodzeństwem, którzy nawiążą z nim dialog, wytłumaczą niejasności, skorygują fałszywe poglądy, pomogą w ocenie postaci i jej czynów oraz wskażą pozytywne wartości.

Rozmowa jest konieczna w przypadku treści niejednoznacznych moralnie, zwłaszcza tam, gdzie zło jest „ochrzczone”, a dobro usuwane w cień. O ile wynika to z treści, podkreślaj, że świat na ekranie to tylko umowa, konwencja, a zło jest pokazywane po to, by na jego tle dobro było lepiej widoczne. Wskazuj na bezowocność przemocy i przekonuj, że odwołanie się do niej niczego de facto nie zmienia, a jedynie pogłębia niesprawiedliwe stosunki. „Nie daj Boże, byśmy ciągle moralizowali – przestrzega ks. Zdzisław Grzegorski. – A sprawdzianem trafności rozmów i sugestii będzie to, że dziecko samo zacznie komentować, oceniać. Te dzieci, którym rodzice skomentują wydarzenia, sprowokują do zastanowienia, wyniosą z oglądania filmu inne doświadczenia od tych, które oglądały go same lub z nieznaczną pomocą rodziców” (Z. G. Grzegorski, Ja, dziecko i TV. Poradnik dla rodziców i wychowawców, Poznań 2000, s. 30-31).

powrót na górę

 

Dziecko przed ekranem - ucz krytycyzmu! 

 

Im słabszy jest umysł widza, tym więcej do powiedzenia ma telewizja, a najlepszą zaporą przeciw szkodliwym treściom jest wspólne obejrzenie wybranych audycji i krótka dyskusja. Dziecko, tak jak niejeden dorosły, będąc pod wpływem silnego przeżycia, pragnie podzielić się na gorąco swymi wrażeniami. Wykorzystaj to, aby nauczyć je odróżniania rzeczywistości od fikcji, wydarzeń ważnych od błahych, czynów dobrych od złych. 

Krytyczna postawa wobec telewizyjnych treści ograniczy wpływ szklanego ekranu na życie dziecka i będzie sprzyjać uzyskaniu samodzielności w myśleniu. Rozmowa jest szczególnie potrzebna w przypadku dorastających dzieci. A jakże często bywa tak, że rodzice uciekają od problemu na dwa sposoby: nie interesują się, co ogląda dziecko albo ograniczają się do mechanicznego, wręcz tępego zakazu oglądania pewnych pozycji.

Jeśli za młodu nie nauczysz dziecka praktyki osądu i zastanowienia, to możesz potraktować bitwę za przegraną. Dlatego już od wczesnych lat należy dziecku towarzyszyć w procesie wkraczania w świat mediów. Największe szanse jednoznacznego oddziaływania moralnego mają utwory o przejrzystej treści i jasno zarysowanej sylwetce bohatera. Takie proste układy sytuacyjne typu moralizatorskiego całkowicie wystarczają do elementarnego wychowania dzieci młodszych. Jednak dla jednostek bardziej dojrzałych okazją do refleksji nad życiem i krystalizacji własnych poglądów może być z powodzeniem bohater o złożonej strukturze moralnej. Aby jednak taki wzór (a niekiedy antywzór) osobowy, przyniósł więcej pożytku aniżeli szkody, nie unikaj wychowawczego dialogu, w którym wskażesz motywy postępowania bohatera, podsuniesz kryteria oceny zachowań i będziesz odwoływał się do sytuacji z życia.

powrót na górę

 

Dziecko przed ekranem - dokonuj selekcji! 

 

Jeśli dziecko siada przed telewizorem po dłuższej zabawie na podwórku lub czytaniu książki, nie ma w tym nic złego. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy spędza przed ekranem kilka godzin dziennie i ogląda wszystko „jak leci”. Nie pozostaje ci wówczas nic innego, jak nauczyć dziecko umiejętnego poruszania się w chaosie masowego przekazu, a więc właściwego doboru programów. 

Do ustalania telewizyjnego „zestawu dań” dziecko musi się przygotowywać od najmłodszych lat. Początkowo niech zakreśla wybrane pozycje z pomocą rodziców, zaś z biegiem czasu można mu pozwalać na coraz większą samodzielność. Pamiętaj, aby nie wyręczać go w doborze programów, bo to ogranicza jego samodzielność.

Większość czasu poświęcanego na telewizję winny zajmować dobre pozycje dla dzieci. Pozostały czas można poświęcić na programy kształcące, takie jak materiały dokumentalne czy teleturnieje, oraz dobrej jakości filmy i programy rozrywkowe. Jednakże określenie: „program dla dzieci” nie musi wcale oznaczać, że jest on dla dziecka dobry, tak więc wyklucz oglądanie „hurtem”, szukaj audycji ciekawych i wartościowych, staraj się zawczasu poznać program.

Planowanie na dystans jest też ważne w szerszym sensie – uczy dzieci przestrzegania umów. Proste zasady współżycia ustalane w rodzinie nie są przecież ważne jedynie dlatego, że „regulują ruch” w obrębie domu, lecz nadto uczą dzieci, że się żyje łatwiej i przyjemniej, kiedy wszyscy usiłują realizować to, co zostało wspólnie ustalone. Telewizja nie jest zwolniona od tej zasady.

powrót na górę

 

Ekran nie powinien uczestniczyć w posiłkach! 

 

Na pierwszym miejscu przed wszelkim programem telewizyjnym musi iść dobro rodziny, a więc wspólne rozmowy, wymiana myśli, dzielenie się wrażeniami. Tymczasem z przeprowadzonych przed kilkoma laty badań sopockiej Pracowni Badań Społecznych wynika, że u 60 proc. rodzin nie wyłącza się telewizora nawet podczas posiłków.

Dobrze znamy to magiczne zdanie: „Zaraz wyłączę, tylko zobaczę, co leci”. W efekcie aparat brzęczy od pierwszego dania aż do deseru, a uprzywilejowany moment spotkania członków rodziny jakim jest posiłek, zostaje przywłaszczony przez bohaterów z ekranu. Jedzenie z jednym okiem utkwionym w talerzu, a drugim w telewizorze kończy się z reguły na tym, że sprawy rodzinne schodzą na dalszy plan. Ponadto przekaz telewizyjny rozprasza małe dzieci i zwykle stanowi dla niejadków argument do grymaszenia i niejedzenia.

Tak więc posiłek, zwłaszcza obiad, spożywajmy przy wyłączonym odbiorniku. Wystrzegajmy się oglądania telewizji podczas rodzinnych spotkań i uroczystości, na przykład wigilii czy pierwszej komunii świętej (oczywiście możliwe są wyjątki – takie jak programy okolicznościowe). Wspólne jedzenie starajmy się wykorzystać na spotkanie najbliższych osób i rodzinną rozmowę. Tej unikalnej atmosfery nie zastąpi żaden „ciekawy program”. Telewizor niech pozostanie, ale zawsze na swoim miejscu.

powrót na górę

 

copyright © WYTWÓRNIA MARZEŃ gama5 2008